poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział Trzeci.

*WAŻNE*
Rozdział 2 został edytowany, poprawiłam kilka szczegółów. Zanim zaczniesz czytać ten, wróć do poprzedniego :) 
Dziękuję, miłego czytania :)

***
-Wyglądasz seksi w tym ręczniku-
 słysząc te słowa zadrżałam i wiedziałam, że ten dupek stał za mną. Szybko złapałam ubrania i łapiąc za klamkę zdążyłam powiedzieć
 - Idiota...-
 po czym zatrzasnęłam drzwi z wielkim hukiem, mając pewność, że tamten drań już się tu nie dostanie. 
Pomijając ten fakt i udając, że nic się nie stało przebrałam się w przygotowane wcześniej ubrania . Wracając ponownie na imprezę, przez całą drogę ani ja, ani Justin nie odzywaliśmy się do siebie i szliśmy w kompletnej ciszy. Wreszcie dotarliśmy do reszty uczniów. Było nawet ciekawie, gdyby nie fakt, że większośc osób obecnych tutaj była już pijana. Alkohol lał się strumieniami i towarzystwo było coraz bardziej wesołe, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Nie zdziwię się, jeśli jutro będą wieści o topielcach w basenie. Stałam tam na środku całego tego zamieszania i obserwowałam otoczenie. Nagle zauważyłam, ze chwiejnynm krokiem wędrował w moim kierunku jakiś chłopak 
-Cześć Piękna- 
uśmiechnął się zalotnie, co mnie trochę obrzydziło. Pijany facet uśmiechajacy sie.. to nie jest dobre połączenie. Moją uwagę przykuł Justin, a szczególnie jego twarz, na której wymalowana była złość. Podszedł do pijanego mężczyzny i zaczął mówić 
-widzisz oto tu ta piękna dziewczyna nie życzy sobie abyś z nią rozmawiał.-
powiedział pełen złości co mnie lekko zdziwiło. 
Czy Justin Bieber ma swoją dobrą stronę? 
Słowa wypowiedziane przez Justina dużo nie dały, natarczywy mężczyzna wciąż starał sie mnie poderwać.. to było obleśne, myślałam, że zaraz zwymiotuję.
 -Nie widzisz, że ona nie chce z tobą rozmawiać? spierdalaj stąd kolego jeśli nie chcesz wrócić do domu w kawałkach.-
 Justin wykrzyknął pełen złości, a na jego szyi można było zauważyć wystające żyły Natarczywy pijany podrywacz odszedł, co mnie zadowoliło. Ale wciąż dziwiło mnie zachowanie Justina..a on wyciągnął mnie z zamyślenia i zaproponował spacer -kolejną rzecz, której się po nim nie spodziewałam 
-chciałabyś może.. um.. przejść się po okolicy?-
zapytał drapiąc się niezręcznie po karku.
 Chętnie zgodziłam się na jego propozycje Szliśmy chodnikiem przez jakiś park. Bylo tu naprawde uroczo.wokolo nas bylo pelno drzew rozciagajacych sie wzdloz drogi. Miedzy konarami drzew przebłyskiwało światło księżyca i gdzieniegdzie umieszczone były latarnie. 
-Jak tu pięknie -
 odezwałam się przerywając niezręczną ciszę. Na co chłopak tylko się uśmiechnął 
-Chodź,pokarze ci pewne.miejsce -
złapał mnie za rękę i wędrowaliśmy dalej. Po niewielkim kawałku przebytej drogi znaleźliśmy się w miejscu w którym dookoła nas były piękne rozłożyste drzewa o tej porze roku kwitnące. Na żółto napawałam się ich widokiem i zapachem 
-wow tu jest niesamowicie -
 uśmiechnęłam się uroczo ciągle zastanawiając się nad dziwnym zachowaniem Justina. Justin złapał mnie za dłonie  przybliżając swoja.twarz do mojej po czym złączył nasze usta w pocałunku. Niespodziewanie z nieba zaczęły spadać krople deszczu Zaczynało padać coraz bardziej, a ja przypomniałam sobie o Joshu. Cholera co ja robie. Oderwałam się od chłopaka. Wyszeptałam ciche "przepraszam" i odeszłam.w stronę fontanny Szlam szybkim krokiem w stronę centrum tego parku, 
-Rose zaczekaj- 
wykrzyknął chłopak Odwróciłam się i zobaczyłam ze biegnie za mną
 *Justin pov *
 Pocałowałem ja a ona uciekła. Nie będę ukrywał podobało mi się to cholernie- te jej słodkie usta. ale nie rozumiałem dlaczego uciekła. Pobiegłem za nią krzycząc 
-Rose zaczekaj
 Odwróciła się,popatrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami i znów się odwróciła W swoja stronę 
-Rose co się stało?
 Usiadłem obok dziewczyny łapiąc ja za.jej dłoń. Masowałem delikatnie jej rękę a ona się uśmiechnęła 
"Jesteś taka piękna.kiedy się uśmiechasz "
W mojej głowie pojawiło się multum myśli kiedy po moich słowach które rzekomo pomyślałem ona się na mnie dziwnie spojrzała i odpowiedziała cicho "dziękuję" Teraz już wiedziałem ze wypowiedziałem.to na głos. Uslyszałem kroki za nami odwróciłem swoje spojrzenie w tamtym kierunku i ujrzałem jej współlokatorki Kendall i Cailin, które szły w naszą stronę. 
-Rose, idziemy.. 
powiedziała Kendall stanowczo, a Caillin ciągnęła ją za rękę. Rose zdążyła spojrzeć w moją stronę spojrzeniem, które mówiło przepraszam. Zachowanie caillin i kendall było dziwne. Ale teraz się tym nie przejmowałem. W mojej głowie krążyło setki myśli. Dzięki Rose całkowicie się zmieniam.. to co ona ze mną robi.., ja przy niej jestem zupełnie innym człowiekiem.. gdybym był sobą pieprzyłbym ją, a potem zapomniał, ale przy niej nie jestem sobą.. przez nią mogę stać się kimś innym mogę nie być już tym justinem bieberem, którego każdy zna. Nie wiem czy tego chcę...

***
Mamy kolejny rozdział. Wiem, że długo czekaliście na niego, ale wakacje są i większość czasu spędziłam poza domem.
Teraz postaram się dodawać wraz z Agatą rozdziały częściej :) 
Dziekuje za przeczytanie :) 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
TO MOTYWUJE !! :) 


czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział Drugi.

Zgodnie ze wskazówkami szłam szukając odpowiedniego pomieszczenia. Nagle ktoś z impetem otworzył drwi. Straciłam równowagę. Z za drzwi wybiegł wysoki chłopak. Wyglądał, jakby właśnie wyszedł z tunelu aerodynamicznego. Podał mi dłoń i kiedy już prawie byłam w pozycji stojącej jego oczy dziwnie zaświeciły się. Puścił moja dłoń, a jego usta powiedziały głosem, który pochodził jakby nie z tego świata:
-Jesteś tu nowa?- powiedział seksownie zachrypniętym głosem, za który oddałabym wszystko.- Rose tak?
Co? Widzi mnie po raz pierwszy, a zna moje imię?
Zaczęłam się bać.
-Skąd znasz moje imię?
-Masz je na naszyjniku-powiedział i odszedł miał rację mam wisiorek z imieniem.
Zrobiłam z siebie idiotkę. Przecież nie da się pamiętać o tylu rzeczach na raz.
Weszłam do pokoju i prawi zwaliło mnie z nóg. Turkusowe ściany, ciemna podłoga, stare meble. To właśnie mój styl. I do tego skórzana kanapa. Mogę się tu zestarzeć. Podeszłam do drzwi i ujrzałam malutki pokoik i 3 łóżka małe jak dla Calineczki. A było tak pięknie. Za kolejnymi drzwiami kryła się jeszcze mniejsza łazienka. Wszystko szare i nijakie. Niesamowity początek. Ale w sumie to podoba mi się. zawsze mogłam trafić do zapleśniałej piwnicy bez prądu i wody.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam dwie dziewczyny. Świetnie. To te dwie urocze panienki które wyśmiały mnie przed szkołą,
-Cześć jestem Rose-odpowiedziałam nieśmiało wysuwając rękę w stronę jednej z dziewczyn
-Hej ja jestem Kendall -pokazała na siebie a to Cailin -wskazała na druga bardzo miło mi was poznać - uśmiechnęła się lekko sztucznym uśmiechem. Odpowiedziałam jej tym samym. Postanowiły pokazać mi cały dom. Jednak się tu nie zgubię. Nie jest tak jak sobie wyobrażałam. Labirynty, 8 pięter, 0 wind. 
Poszłyśmy w kierunku, jak mi się wydaje, kuchni. Była większa niż bywają przeciętne kuchnie. Ten dom jest cały nieprzeciętny. Otworzyłam usta ze zdziwienia, a następnie zrobiłam się czerwona słysząc za sobą szyderczy głos "Zamknij buzię bo połkniesz muchę". 
Dziewczyny z obrzydzenie patrzyły na drzwi.Obróciłam się i zobaczyłam stojącego w nich chłopaka. Na prawdę przystojny. Ubrany w luźny, biały t-shirt, czarne spodnie opuszczone bardzo nisko, na nogach miał supry, a jego włosy były ułożone w ten niepowtarzalny sposób. Jednym słowem perfekcyjny. Uśmiechał się szyderczo, przez co poczułam się onieśmielona . 
-No proszę, proszę... Znowu się spotykamy- powiedział uśmiechając się.
Obróciłam się, ale dziewczyn już nie było.Zostałam z nim sam na sam. Postanowiłam, że przerwę panującą ciszę i powiem coś. 
-Znasz moje imię, więc może teraz ty przestaniesz być anonimowy? Jak masz na imię?- popatrzył na mnie urażonym wzrokiem 
-Naprawdę nie wiesz jak się nazywam?- powiedział zaszokowany.
-Nie? Skąd niby mam to wiedzieć? 
-Justin, Justin Bieber - odpowiedział z dumą . 
-Tak więc miło mi cię poznać Justin - powiedziałam delikatnie unoszący kąciki ust.
 -Mi też bardzo miło cię poznać- odpowiedział posyłając najbardziej uroczy uśmiech jaki człowiek kiedykolwiek ujrzał
- Niestety muszę iść. Walizki same się nie rozpakują. 
-Więc do zobaczenia. Mam nadzieję że się jeszcze zobaczmy - powiedział i zaśmiał się. 
Idąc po schodach usłyszałam rozmawiające w pokoju dziewczyny. Mówiły, że będę się do czegoś nadawać.O co im chodzi? Gdy otworzyłam drzwi Cailin i Kendall popatrzy w moim kierunku z ogromnym strachem. 
-Coś się stało?
Dziewczyny patrzyły na siebie jak gdyby jedna chciała zmusić drugą spojrzeniem do wytłumaczenia mi sytuacji.
- Nic takiego- uśmiechnęła się sztucznie- Wytłumaczę ci to później,a teraz chodźmy.
Złapała mnie za rękę. Wybiegłyśmy z pokoju.
Bardzo szybko opuściłyśmy budynek i kierowałyśmy się w stronę.. akademika, bynajmniej tak mi się wydaje.
W połowie drogi Cailin wyjęła z kieszeni czarna chustkę.
Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem.
Dziewczyna uśmiechnęła się dziko.
-Po prostu załóż to, dowiesz się wszystkiego później
Uśmiechnęła się.
obróciła moje ciało kilka razy dookoła własnej osi. Kompletnie straciłam orientację i poddałam się ich wskazówkom. Im wędrowałyśmy dłużej, słychać było coraz głośniejszą muzykę.
-Kochana, jesteśmy na miejscu
Pisnęła Kendall, zdejmując czarną chustkę z moich oczu. W pierwszej chwili moje oczy doznały szoku i ciężko mi było zauważyć cokolwiek.
Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam duża ilość osób bawiących się tutaj,. kompletnie nie rozumiałam, po co tu jesteśmy. Szłam z dziewczynami w kierunku napoi.
- Z jakiej okazji jest ta impreza?
spytałam poważnie
- Zaraz się wszystkiego się dowiesz
zaśmiała się Cailin
Zaprowadziły mnie na środek tego ogródka i wszyscy zaczęli śpiewać piosenkę powitalną.
Było to bardzo miłe z ich strony, dołączam do nich w połowie semestru, a oni przyjmują mnie tu tak miło.
Nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Wziął na swoje ramiona i zanim się obejrzałam, wylądowałam w basenie.
-co do cho..
-to tylko ja złotko
Zaśmiał się Justin.
-Zgłupiałeś już do reszty?
spojrzałam na niego wściekła.
Wiesz jak ja teraz wyglądam?!
- spojrzałam na swój out-fit. 
Moja sukienka była teraz cała mokra i nie wiem, czy przypadkiem nie prześwitywała przez nią moja bielizna.
-może był byś tak miły i pomógł mi stąd wyjść?
Justin się uśmiechnął po czym podał mi rękę i wyciągnął mnie z wody.
-ta kąpiel w basenie dobrze ci zrobiła, skarbie. Teraz wyglądasz sto razy lepiej.-
 zaśmiał się szyderczo.
Przyjrzał mi się przelotnie od góry do dołu.
 I w tym momencie wiedziałam, że spełnił się mój największy koszmar.
Bielizna prześwitywała przez moje ubranie.
Poczułam rumieńce na moich policzkach.
-I z czego się śmiejesz?! To wszystko przez ciebie.. Teraz muszę wrócić do pokoju i się przebrać.. idiota..- szepnęłam odchodząc.
 Idąc dalej poczułam czyjś dotyk na swoich ramionach nie pozwalający mi ruszyć dalej.
 Obejrzałam się za siebie by zobaczyć kto to i wtedy ujrzałam Justina.
-może cię odprowadzić?
-jeśli chcesz-
uśmiechnęłam się lekko, na co Justin skinął głową.
-Chcesz moją bluzę? Widzę że jest ci trochę zimno po kąpieli w basenie-
 zdjął swoją bluzę i zarzucił mi ją na ramiona.
-Dziękuję...Ale dlaczego nagle zrobiłeś się dla mnie taki miły?
 -Ja zawsze jestem miły skarbie- zaśmiał się.
 W końcu dotarliśmy do mojego pokoju.
-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś.. możesz już iść-
starałam się powiedzieć to poważnie.
 - Nie, poczekam na ciebie, żebyś nie bała się sama wracać na imprezę-
 uśmiechnął się.
- No dobrze, więc poczekaj tutaj na mnie, a ja idę wziąć szybki prysznic i zaraz wracam. Tylko nic nie ruszaj!-
 ostrzegłam go biorąc nowe ciuchy do założenia.
 Zdjęłam z siebie mokre rzeczy i weszłam pod prysznic relaksując się pod wpływem ciepłej wody. Wychodząc spod prysznica zauważyłam, że nie ma ubrań, które wzięłam ze sobą z pokoju.
Wiedziałam, że jest to sprawka tego drania.
 Zamknęłam drzwi na klucz, by nie mógł ponownie wejść i zaczęłam krzyczeć ze złości.
- ty dupku! Oddaj moje ubrania! Niech tylko stąd wyjdę! Rezerwę cię na strzępy! -
-spokojnie ślicznotko-
śmiał się szyderczo.
 - połóż moje ubrania pod drzwi i wyjdź z pokoju!
 - No dobra, dobra...- powiedział z niechęcią w głosie
 Usłyszałam szelest pod drzwiami więc wzięłam ręcznik i owinęłam go wokół ciała.
-wyjdź z pokoju! Wiem, że tu jesteś..- krzyknęłam. Chciał mnie przechytrzyć i udając ze wychodzi trzasnął drzwiami, po czym cichutko schował się za łóżko stojące przy wejściu do łazienki.
Niestety to mu się udało.
Myśląc ze wyszedł z pokoju otworzyłam drzwi od łazienki i gdy już schyliłam się po ciuchy usłyszałam głos za mną.
-wyglądasz seksi w tym ręczniku.


***
Mamy nadzieję, że się podoba :)
 Praca wspólna się opłaca :)
Liczymy na kilka komentarzy :)
Do następnego :) 

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział Pierwszy.

Szłam na spotkanie z dyrektorem nowej szkoły, widać, że byłam poddenerwowana. Wędrowałam niepewnym krokiem przez korytarz, rozglądając się na wszystkie strony. Przyglądałam się napisom na drzwiach w poszukiwaniu pokoju dyrektorów. Zajęło mi to trochę czasu, było tam mnóstwo pokoi, czułam się jak w jakimś filmie akcji. "Jak ja się tu odnajdę" pomyślałam i wreszcie znalazłam drzwi, których szukałam. Chciałam zapukać i wejść, ale byłam już wystarczająco zdenerwowana, stres dał się we znaki. Czułam, jak pot spływa po moim czole.  "Kurwa, nie teraz." Szybko zmieniłam kierunek i skierowała się do drzwi z napisem "Toaleta". Odkręciłam  zimną wodę i umyłam twarz. Wzięła głęboki wdech.  "Już uspokój się, przecież to tylko rozmowa z dyrektorem nowej szkoły.." tłumaczyłam sobie.
Postanowiła wyjść i skierować się z powrotem do gabinetu. Zapukałam wreszcie, drzwi otworzyła mi wysoka, bardzo ładna kobieta.
 Usiadłam na fotelu przed biurkiem i czekałam, aż kobieta coś powie. Stała przed oknem i spoglądała na dziedziniec. Cicho chrząknęłam na co ta odwróciła się w moim kierunku.
-Rosemarie Hathaway jak mniemam?
-Tak. Miło mi.
 Twarz kobiety miała  kamienny wyraz. Wyjęła teczkę i cicho szeptała coś pod nosem. Nagle głośno wykrzyknęła.
- Będziesz mieszkała w niewielkim akademiku, jest to drewniany, uroczy dom zaraz za stadionem, pod parkiem. Z łatwością tam trafisz- z teczki wyjęła kartkę- Oto twój plan lekcji. Witaj w Akademii Yale
 Wstała i wysunęła w moim kierunku dłoń. Uścisnęłam ją. Kobieta spojrzała na mnie podejrzliwie i rzuciła.
-Możesz już iść, niedługo zakończą się zajęcia.
Szlak. Bez nerwów. Przygryzłam wargę i wykonałam odwrót na pięcie. Nie lubiłam znajdować się w miejscu, gdzie jest wiele osób, których nie znam. Czuję się wtedy, jak piąte koło u wozu, nie potrafię się tam odnaleźć. Wymamrotałam ciche
-Do zobaczenia. - i wyszłam.
Szybko biegłam ku wyjściu, bo lekcje miały się zaraz zakończyć. Ta szkoła, to jeden wielki labirynt. te same drzwi mijałam pięć, może siedem razy. Tak! Są! Zapamiętaj Rose! Przy stołówce w lewo schodziłam w prawo. Wyszłam na powietrze. Przed drzwiami stała ławka. Siedziały na niej dwie dziewczyny elegancko ubrane, patrzyły na mnie z obrzydzeniem i pogarda w oczach.  Szłam w kierunku stadionu. Serdecznie dziękuję temu, kto wymyślił  drogowskazy. Jeszcze  tylko dwa razy w lewo i stoję u wrót największego domu, jaki kiedykolwiek widziałam. potężne drzwi wykonane z metalu, przyozdobione są kołatką, wyglądają jak lwi pysk. Mało to oryginalne, ale robi wrażenie. Ganek  na którym stałam był bardzo długi i szeroki. Znajdowały się tam ławki i hamak. Było tutaj trochę, jak w średniowiecznym zamku.
Zapukałam do drzwi. Otworzyła je niska kobieta. Wyglądała zwyczajnie, jak człowiek, ale w jej zachowaniu było coś dziwnego. Nie zachowywała się, jak zwykła kobieta, raczej jak dzikuska. Weszłam do środka i oczarowało mnie. Podłoga wyłożona mozaiką, przedstawiającą scenę walki. Kobieta uprzedziła moje pytanie.
-To scena walki założyciela tej szkoły z ostatnim wojownikiem wojsk Saronesa, czyli ostatniego władcy królestwa Hiszpanii.
Oderwałam się od podłogi i spojrzałam na sufit. Sklepienie było wykonane z drewna, a na nim wisiały kryształowe żyrandole. Na lewo znajdowały się schody prowadzące na piętro wykończone delikatną poręczą, zdobioną  roślinnymi ornamentami. Z zamyślenia wyrwał mnie głos kobiety.
-Twój pokój jest na piętrze. Drugi na lewo.
Zgodnie ze wskazówkami szłam szukając odpowiedniego pomieszczenia. Nagle ktoś z impetem otworzył drwi. Straciłam równowagę. Z za drzwi wybiegł wysoki chłopak. Wyglądał, jakby właśnie wyszedł z tunelu  aerodynamicznego.  Podał mi dłoń i kiedy już prawie byłam w pozycji stojącej jego oczy dziwnie zaświeciły się. Puścił moja dłoń, a jego usta powiedziały głosem, który pochodził jakby nie z tego świata:
-Jesteś tu nowa?- powiedział seksownie zachrypniętym głosem, za który oddałabym wszystko.- Rose tak?
Co? Widzi mnie po raz pierwszy, a zna moje imię?
Zaczęłam się bać.
-Skąd znasz moje imię?



****
Jak myślicie, skąd on zna imię Rose? 
Pierwszy rozdział za nami :) 
Jak Wam się podoba rozdział? Komentujcie troszke :) 
Do następnego :) 

wtorek, 10 czerwca 2014

Bohaterowie.



Rosemarie Rose  Hathaway jest zwykła dziewczyna, zostaje zmanipulowana i zostaje wciągnięta w plan koleżanek. Podczas imprezy w akademiku podejmuje się przebiegłego planu. 


Justin jest popularnym chłopakiem, ma wiele wpływów w szkole, dzięki swoim bogatym rodzicom. Uważa, że może robić wszystko. Ma swoja księgę, w której zapisuje dziewczyny, z którymi był i zamierza zdobyć.
Jest dupkiem w oczach swoich byłych dziewczyn. Jest oschły i nie obliczalny. Kiedy obierze sobie jakiś cel, będzie do niego dążył, aż go osiągnie. 


Kendall  Grande jest współlokatorka Rose, byłą dziewczyną Justina i chce się na nim zemścić. Wraz z przyjaciółką układa plan, w który wciągnie Hathaway.


Cailin Collins współlokatorka Cary i Rose. Wspólnie z Grande uknuła plan, który ma wcielić w życie ich nowa koleżanka. Dzięki temu dziewczyny zaprzyjaźniają się. 



John Lautner najlepszy kumpel Justina, podobnie jak on jest nieobliczalny. Obaj tworzą w swojej szkole jakby gang, do którego należą tylko nieliczni. Przyciągają do siebie dziewczyny, początkowo traktują jak księżniczki, a później jak szmaty. Jest przeciwnikiem "zeszytu Justina".



***
Proszę bardzo i mamy bohaterów. Blog jest jeszcze nie dokończony, ale postaram się, aby  wyglądał lepiej i dopracować wszystkie niedoskonałości.




Prolog.

 ***

Dziewczyna , pragnąca zemsty na swoim byłym chłopaku . Do czego będzie zdolna, by osiągnąć swój cel? Jak daleko się posunie? Ile odda, by jej marzenie zemsty się spełniło? Czy będzie zdolna do tego, aby wciągnąć w to swoje koleżanki?

Rose  jest zwykła dziewczyna, zostaje zmanipulowana i  wciągnięta w  plan koleżanek. Podczas imprezy w akademiku podejmuje się przebiegłego planu. Zastanawiacie się teraz, jaki jet ten plan, a no właśnie, jest to związane z Justinem Bieberem.

Justin jest popularnym chłopakiem, ma wiele wpływów w szkole, dzięki swoim bogatym rodzicom. Uważa, że może robić wszystko. Ma swoja księgę, w której zapisuje dziewczyny, z którymi był i  które zamierza zdobyć. Kto tym razem zostanie wybrany? Czy będzie nią Rose? 


***
Witam, jestem Pati jest to nowe opowiadanie, które będę pisać z kilkoma innymi osobami. Będę je tworzyć wraz z Agatą Olą.  Mam nadzieję, że Wam si spodoba i zachęcam do komentowania :)
Niedługo pojawią się bohaterzy :)